Matka z ojcem skatowali dziecko, nie przeżyło. Miało kilkanaście miesięcy. W trakcie dochodzenia okazało się, że dzieci w tym domu jest dużo, a jednego brakuje. Ojciec przed kamerą mówi, że ktoś zabrał dziecko spod sklepu, gdzie je matka zostawiła. Ona nigdzie tego nie zgłosiła i tak zostało. Dzisiaj dziecko ma 11 lat. Może i lepiej, że ktoś zabrał, może mu sie lepiej żyje.
Słuchać spokojnie tego nie można.
Ludzie, co się z nami dzieje? Gdzie była rodzina tych ludzi, sąsiedzi, policja, ksiądz? Jak można w ten sposób postępować?
Przyzwyczailiśmy się chyba do takich sytuacji. Nie ma tygodnia, żeby dziecko nie padło ofiarą dorosłych, ich głupoty, pijaństwa, bezkarności.
Nie jestem za karą śmierci, ale w takich przypadkach, kiedy z rąk dorosłych ginie dziecko, litości nie mam.
Patrzę na mojego ślicznego wnuka Wiktora. Biega po mieszkaniu, rozrabia, wlazł z butami na łóżko. To chyba powód, żeby go zlać. Zdejmuję go z łóżka i ściągam mu buty. Niech włazi bez butów.
Tak sobie myślę, że Pan Bóg dobrze wymyślił posiadanie dzieci. Gorzej z robieniem. Powinien był sposób na robienie dzieci opatentować. Za patent trzeba płacić. A tak, to każdy głupi wykona kilka nieskomplikowanych ruchów i robi dziecko. A potem, są tacy, którzy nie wiedzą, co z tym dzieckiem zrobić. Efekty tej głupoty, bezmyślności i zwykłej podłości oglądamy potem na małych ciałkach maltretowanych przez debilnych i okrutnych rodziców dzieci.
Walczmy z tym! Bo tylko na nas, dorosłych, paradoksalnie, te dzieci mogą liczyć.