Wczoraj moja najstarsza wnuczka Wiktoria była u pierwszej komunii. W kościele Chrystusa Króla.
Wyglądała przecudnie.
Przejeta była i zdenerwowana okrutnie. Ale jakoś poszło.
Przyjecie rodzice zorganizowali jej w Domu Weselnym “Lisi kąt” w Chmielniku, bo mają maleńkie mieszkanie i trudno byłoby pomieścić 30 osób. Do Chmielnika niedaleko, więc problemu nie było.
Miejsce, gdzie stoi dom weselny urocze. Niby przy drodze, ale sala, gdzie było przyjecie jest z drugiej strony, ma ogromny taras z widokiem na małą rzeczkę.
Ten taras uratował nam życie. dzieci było sporo, więc szalały na tarasie do woli, a te najmniejsze spały w wózkach.
Bardzo dobra kuchnia (dawno nie jadłam takich dobrych śledzi w śmietanie, a sałatka grecka też palce lizać), miła, młoda obsługa.
Jest też fajne miejsce do robienia zdjęć. Nad strumykiem czerwony mostek, za mostkiem młody lasek i łąka pełna kwiecia i trawy. Wymarzony plener. Na tej łące Wiktoria pozowała do zdjęć. Jak je dostanę, to zamieszczę.
Wiktoria co prawda chciała iść na pizzę, bo na dole jest pizzernia, ale tylko dlatego, że dzieci jak mają zastawiony stół, to chcą akurat czegoś innego.
Pamietam, jak się urodziła, jak z kolegami z Wyborczej piliśmy jej zdrowie, a tu proszę, moja piękna wnusia już po komunii.
Teraz czeka mnie wesele najstarszej córki. W sobotę. Też w “Lisim kącie”.
Dodano: 18 maj 2009 (Poniedziałek). Autor: mfron. Comments Off
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: córka, komunia, przyjecie, wnuczka
Nadia chowa się zdrowo, Rayan i Wiktor po chwilowych perturbacjach – też, Natalia cała szczęśliwa, bo ma siostrę, a Wiktoria szykuje się do komunii. Będzie 17 maja. Własnie przyniosła do mnie do domu albę i przeżywa wszystko, co jest z komunią związane.
W sobotę byliśmy z dziećmi i wnukami w Chmielniku, bo tam ma być komunia Wiki. Jest tam lokal “Lisi kąt”. Położony w ładnym miejscu, elegancki, z duzym zadaszonym tarasem. Wiki bardzo się spodobało. Nam też.
Czeka mnie więc w maju komunia, imieniny mamy, brata i siostry i ślub kościelny najstarszej córki. Może ktoś wie, jak zdobyć kasę w krótkim czasie i bez większego wysiłku. Napad na bank odpada, bo mnie tu wszyscy w tym mieście znają. No, chyba, że byłoby to jakieś inne miasto. Najlepiej w USA.Czekam na propozycje, ewentualnie inne wsparcie. Może byc słowne.
Pozdrawiam.
M.
Dodano: 17 marzec 2009 (Wtorek). Autor: mfron. Komentarzy: (2)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: imieniny, kasa, ślub, wnuczka
Ma na imie Nadia. Urodziła sie tydzień temu, ale z jej zdrowiem nie było najlepiej, więc nie pisałam. Teraz jest wszystko w porządku. Nadia ma tydzień, waży 2,7 kg, ma czarne włoski i jest śliczna.
Na razie razem z mamą jest jeszcze w szpitalu, ale pod koniec tygodnia chyba je wypiszą.
Mam więc pięcioro wnucząt: trzy dziewczynki: Wiktorię, Natalię i Nadię i dwóch chłopców: Wiktora i Rayana.
Trzeci chłopak w drodze. Urodzi sie pod koniec kwietnia.
Jestem babcia jak się patrzy.
Dodano: 3 marzec 2009 (Wtorek). Autor: mfron. Komentarzy: (11)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: babcia, wnuczka, wnuk
Nakrzyczał na mnie jeden z komentatorów mojego bloga, że mało piszę. A kiedy mam pisać, jak ciągle mam jakieś inne zajęcia. A to z wnukiem trzeba posiedzieć, a on mi zabiera laptopa, jak tylko do niego usiądę. A to córke za mąż trzeba wydać, z wnuczkami pogadać. A jeszcze praca.
Nie, nie narzekam. Kocham to wszystko. Tylko czasu rzeczywiście mam mało.
Rano do pracy, po południu, a wracam około 17, coś muszę ugotować, wyprać, posprzątać. Wieczorem oglądam, a właściwie patrzę bez zrozumienia na jakieś seriale i czekam na “Bożą podszewkę”. Leci na kanale Kino Polska. To znakomity serial. A główna bohaterka, Maryśka, to taka trochę ja.
Tyle, że Maryśka to szlachcianka z Juryszek, a ja córka kierowcy z Malawy. Ale wieś mojego dzieciństwa pamiętam dobrze. I chłopa, który jeździł wozem i krzyczał: Szmaty, stare szmaty biorę! I dawał za te szmaty blaszany kubek z kogutkiem, albo blaszaną miskę w kwiatki. To był szczyt luksusu. Pożądałam takiej miski, jak niczego innego na świecie. I dostałam, bo nazbierałam tyle starych ubrań, że wystarczyło na miskę.
A potem wpadła mi do studni! Studnia na 12 betonów. Nie było szans, żeby miskę wyłowić. Tata nie pozwolił. Poryczałam się. Miałam wtedy z 7 lat.
Po latach tata czyścił studnie. Wyciągnął moja piękna miske w kwiatki.
Kwiatków nie było.
Dzisiaj mogę sobie kupić dowolną miskę, z dowolnego surowca.
Ale ciągle mi żal tamtej.
Dodano: 16 styczeń 2009 (Piątek). Autor: mfron. Komentarzy: (2)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: miska, praca, tata, wnuczka, wnuki
Moja przyjaciółka Dorota, ta z Dwernika, jest już po operacji. Leży bidula u mnie w domu i pewnie się nudzi. Mówi, że nie. Chodzić nie może, bo operacja była na kolano. Mam wyrzuty sumienia, że ją sama zostawiam na cały dzień. Ale co mam robić, pracuję.
Wiktor poszedł wczoraj, po bardzo długiej przerwie wakacyjnej, do przedszkola, bo jego matka, a moja córka Aneta, poszła na zajęcia. Studiuje filologię romańską. Wiktor darł się w przedszkolu, jak nie przymierzając stare prześcieradło. Podobno natychmiast po wyjściu matki przestał. Ja byłam z córką go odwieźć i cały dzień miałam z głowy, bo się o niego martwiłam.
Taki już los babci.
Siedzę i rozmawiam z ludźmi, o których mam pisać materiał. W pewnym momencie dzwoni mój telefon. Sprawdzam, kto. Córka. Przepraszam moich rozmówców i odbieram. I słyszę: – babciu, a ja mam sikająca lalę, dostałam na urodziny.
To moja wnuczka Natalka, która jest z matką w Dublinie.
O mało nie parsknęłam smiechem.
Ot, taki juz los babci.
Dodano: 2 październik 2008 (Czwartek). Autor: mfron. Komentarzy: (9)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: choroba, przyjaciólka, wnuczka
Troche długo nie pisałam, ale jestem usprawiedliwiona. Byłam chora. Dopadła mnie jakaś żołądkowa przypadłość, lekarz powiedział, że to wirus. Tylko wirusa jeszcze w tym roku nie miałam.
Córka z wnuczką wyjechała do Irlandii. W domu tylko przez kilka godzin był spokój, bo wprowadziła się następna córka, z dwójką dzieci. Na chwilę. Siedzą już ponad tydzień.
Rayan skończył roczek. Zaczyna chodzić, jest po prostu rozkoszny. W niedzielę wyprawiamy urodziny.
Wiktoria siedzi ze mną w pracy i marudzi, bo chce iść do McDonald’s.
No to idziemy!
Dodano: 11 lipiec 2008 (Piątek). Autor: mfron. Komentarzy: (2)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: wnuczka, wnuk
Ale był fajny majowy, długi weekend. Lało jak z cebra. Byłam z rodziną w Dwerniku, w Bieszczadach. Dobrze, że w chacie jest kominek, to paliliśmy na całego.
Dzień wygladał tak: pobudka koło południa, obiad, palenie w kominku, kolacja, picie. Spać szliśmy dobrze po północy.
Kolejny dzień: patrz wyżej.
Kolejny dzień: patrz wyżej.
Kolejny dzień: musieliśmy wcześniej wstać i zjeść, bo wracaliśmy do domu.
W Rzeszowie – pada!
Niedziela – imieniny u mojej mamy. W Malawie. też padało.
Niedzielny wieczór spędziłam pod kołdrą, bo zimno było jak diabli.
Podsumowanie – dobrze, że ten weekend trwał tylko cztery dni, bo pewnie bym się utopiła. Pływać bowiem nie umiem.
Straty – wnuczka co kilkanaście minut wywracała się na bieszczadzkiej glebie, wskutek czego cztery pary spodni sa nie do doprania.
A tak ogólnie to było zajefajnie. Na kolejny długi weekend tez jedziemy w Bieszczady.
Natury nie oszukasz!
Dodano: 5 maj 2008 (Poniedziałek). Autor: mfron. Komentarzy: (4)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Bieszczady, deszcz, weekend, wnuczka
Mama w szpitalu, ale jutro ją wypisują. Wszystko chyba dobrze się skończy. Teraz wnuczka zachorowała. Lekarz zalecił postawienie baniek. Na samo słowo “bańki” wnuczka zareagowała histerycznie. Postanowiliśmy ją przekupić. Łatwo nie było, ale obiecała, że jak dostanie lalke, która mówi, płacze i coś tam jeszcze robi to sobie pozwoli te bańki postawić.
Lalka została zakupiona i wtedy wnuczka zmieniła zdanie. Za nic w świecie nie pozwoliła wykonać zalecanego zabiegu. Byliśmy bezsilni. Trzeba było iść do lekarza po raz drugi, żeby zmienił zalecenie. Teraz pije syrop z antybiotykiem i twierdzi, że bardzo jej pomaga.
Morał z tego taki, że dzieciom, głównie płci żeńskiej, wierzyć nie należy.
A lipa kwitnie nadal. Mam coraz lepszy nastrój. Ptaki śpiewają. Będzie dobrze.
Wkurzył mnie kolega, ale on wkurza mnie codziennie, więc nie popsuło mi to dobrego nastroju.
A swoją drogą, czy ludzie, którzy w stosunku do swoich kolegów z pracy postepują nie fair, nie mają tego świadomości?
Nie wiem.
Dodano: 10 kwiecień 2008 (Czwartek). Autor: mfron. Komentarzy: (5)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: choroba, kolega, mama, wnuczka
Nic mi sie nie chce. Wszystko mnie wkurza. Ciagle mnie coś boli. Głównie głowa, która przez 50 lat prawie wcale mnie nie bolała i widocznie teraz nadrabia.
Wnuczka Natalia też ma jakąś taką markotną minę. Córka siedzi z wnukiem w Paryżu i narzeka, że zimno. Boże, jak bym siedziała w Paryżu, to na zimno z całą pewnością bym nie narzekała. Miałabym inne rzeczy na głowie. Tak mi się wydaje, bo przecież w Paryżu nigdy nie byłam.
Na przekór wszystkiemu: moim nastrojom, pogodzie, smutnym ludziom na ulicy, moja lipa kwitnie jak szalona.
Ktoś mi kiedys powiedział, że nastroje miewają ludzie, którzy myślą. A mnie się nawet myśleć nie chce. Dopadło mnie przesilenie… wiosenne.
Przypomniałam sobbie jak moja cudna wnuczka chciała pocałować zdechłego kota, żeby ożył.
- Babciu, dajmy mu buzi, to może on sie obudzi, tak jak królewna Śniezka – zawyrokowała moja wnuczka.
Nie pozwoliłam.
Ja się chyba muszę obudzić. Może mnie ktoś pocałuje?
Dodano: 27 marzec 2008 (Czwartek). Autor: mfron. Komentarzy: (4)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: choroba, głowa, wnuczka, wnuk

Moja wnuczka Wiktoria skończyła 8 lat. Nie byłam na urodzinach, bo pracowałam. Umówiłam się z Wiktorią na tzw. babskie popołudnie. Wybrałam ją ze świetlicy, potem poszłyśmy na obiad do restauracji Kwadrans. Zamówiła pierogi.
- Pierogi były pyszne – stwierdziła po konsumcji.
Po pierogach był deser – lody z owocami i bitą śmietaną.
- Też pyszne – oświadczyła.
Poszłyśmy potem, jak to mówi Wiktoria “powłóczyć się”.
Byłyśmy na bazarze, kupiłyśmy owoce, słodycze.
- Zrobimy sałatkę owocową – zaproponowała Wiktoria.
Zrobiłyśmy.
- Upieczemy ciasto – to kolejny pomysł mojej wnuczki.
Upiekłyśmy.
Na tym właśnie polega babskie popołudnie.
Dodano: 4 marzec 2008 (Wtorek). Autor: mfron. Comments Off
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: babcia, wnuczka, zakupy