platforma blogowa portalu
nowiny

Nie ma śniegu w Bieszczadach

Byłam w Dwerniku. Trzy dni. Ciepło było jak na wiosnę. Śniegu jak na lekarstwo. Turystów niewielu. Pojechałam, bo Dorotki imieniny były. Zrobiłysmy przyjęcie: sałatka, serki nasze ulubione pleśniowe, kabanosy, Haneczka utopiła smalcu i uczta była, że hej.

Dorota przyjechała ze mną do Rzeszowa i poleciała na zakupy.

A ja siedzę, kaszlę, prycham, kicham i rozsiewam zarazki. Prawie wszyscy chorzy.

Chyba pójdę do lekarza, bo bez leków zdaje się, że się nie obejdzie.

Zimy nie ma, mrozu nie ma, kleszcze za to są. Kolega mi mówił, że jego pies wrócił z podwórka z kleszczem. Matko kochana. W lutym kleszcze? Zjedzą nas w lecie.

Serce moje biedne

Coś mnie ścisnęło w środku i nie pozwoliło się ruszyć. I tak przez kilka minut. Potem drugi raz i trzeci. Sztywny kark, noga sztywna. Lekarz. Zwolnienie. Leżę i się wściekam, bo leżeć nie lubię. Na szczęście tylko do końca tygodnia. Chrzanić lekarzy i ich diagnozy. Im więcej jem leków, tym gorzej się czuje. Wszystkie te dolegliwości pewnie ze starości i trzeba się z tym pogodzić. I już.

Byłam w Bieszczadach jak pisałam. Jesień cudna. Kolory takie, że dech zapiera. Wiatr we włosach, szum Sanu. Wolność. Szkoda, że tylko na trzy dni.

Córka z wnuczką i zięciem wrócili z Irlandii. Bardzo się cieszę, tęskniłam okrutnie. Natalka spoważniała i urosła. Cudownie jest mieć wnuki, dzieci zresztą też. Szczególnie jak już są dorosłe.

Wracam do wyra, zmęczyło mnie siedzenie i pisanie. Szyja mi zesztywniała.

A jeszcze nie tak dawno mogłam tańczyć do białego rana.

Dobrze, że przynajmniej mam serce, co potwierdziło badanie, bo Waldek Trawka, mój kolega z pracy, zawsze twierdził, że nie mam.

A widzisz Waldusiu – mam!

Bańki, wnuczka i lalka

Mama w szpitalu, ale jutro ją wypisują. Wszystko chyba dobrze się skończy. Teraz wnuczka zachorowała. Lekarz zalecił postawienie baniek. Na samo słowo “bańki” wnuczka zareagowała histerycznie. Postanowiliśmy ją przekupić. Łatwo nie było, ale obiecała, że jak dostanie lalke, która mówi, płacze i coś tam jeszcze robi to sobie pozwoli te bańki postawić.

Lalka została zakupiona i wtedy wnuczka zmieniła zdanie. Za nic w świecie nie pozwoliła wykonać zalecanego zabiegu. Byliśmy bezsilni. Trzeba było iść do lekarza po raz drugi, żeby zmienił zalecenie. Teraz pije syrop z antybiotykiem i twierdzi, że bardzo jej pomaga.

Morał z tego taki, że dzieciom, głównie płci żeńskiej, wierzyć nie należy.

A lipa kwitnie nadal. Mam coraz lepszy nastrój. Ptaki śpiewają. Będzie dobrze.

Wkurzył mnie kolega, ale on wkurza mnie codziennie, więc nie popsuło mi to dobrego nastroju.

A swoją drogą, czy ludzie, którzy w stosunku do swoich kolegów z pracy postepują nie fair, nie mają tego świadomości?

Nie wiem.

Nasza klasa, kolega z USA i ja o 33 lata młodsza

gosia-wilk_001.jpg

Zarejestrowałam sie kilka tygodni temu na portalu Nasza klasa (www.nasza-klasa.pl). Odezwało sie kilku starych kolegów, troche znajomych. napisał tez do mnie kolega z liceum, którego nie widziałam ponad 30 lat. Bardzo sie ucieszyłam, tym bardziej, że dobrze mu sie powodzi, ma rodzine, dom. Przysłał mi zdjęcie. Mam na nim 17 lat. Zrobione jest na jakimś rajdzie czy wycieczce. Nie mam pojęcia gdzie.

Przypomniały mi sie młode lata. Wypady klasowe na rajdy, noclegi w stodołach. Pewnie ta fotka zrobiona została właśnie na takim wypadzie.

Może ktoś wie, na tle czego ja stoję. Może ktoś zna to miejsce. Ja nie mogę sobie przypomnieć, gdzie to było.

Załączam fotografię. Czarno-białą, bo innych wtedy nie robili. 

A swoja drogą – nieźle sobie wyglądałam. Ech! MŁODOŚĆ, MŁODOŚĆ!