Babciu, on mnie podrywa
Moja wnuczka Natalia ma taki kaprys, że rano do przedszkola nie idziemy na piechote, tylko jedziemy autobusem. Jeden przystanek. W tym tygodniu na tej trasie jeździ bardzo miły kierowca, który podstawia autobus wcześniej, więc nie marzniemy na przystanku. Codziennie usmiecha się do Natalii, pyta gdzie jedzie. Dzisiaj też.
- O jest moja niunia – przywitał Natalię kierowca. – Gdzie ty jedziesz?
- Do przedszkola z babcią.
Wysiadamy na przystanku, idziemy do przedszkola. W pewnym momencie Natalia mówi:
- Babciu, a ten pan kierowca to chyba mnie podrywa!
Zamurowało mnie. Skad u czterolatki takie słowa?
- Skad znasz takie słowo, podrywa – pytam.
- Bo mnie w przedszkolu Maciek też podrywa – wyjaśniła Natalia.
- A jak Cie podrywa?
- No, nie wiesz? Biega za mną!
Dawniej podryw na czym innym polegał, ale czasy sie zmieniaja, a dzieci coraz mądrzejsze.
Ot, taka refleksja mnie naszła.
Fiołek mi też zakwitł. Chyba już wiosna!

