platforma blogowa portalu
nowiny

In vitro i kościół

Zdenerwowało mnie to całe zamieszanie wokół zapłodnienia in vitro. Mnie ta sprawa akurat nie dotyczy, bo metodą tradycyjną udało mi się mieć dzieci. Ale mam znajomych, którzy przez lata walczyli o dziecko. Korzystali też z metody in vitro. Nie udało się, na drugą próbę po prostu nie było ich stać. Małżeństwo się rozpadło. Czy o to chodzi kościelnym dostojnikom? Czemu tak beztrosko wydają wyroki? Kto im dał prawo decydować o tym, czy ludzie mogą korzystać z dobrodziejstw współczesnej medycyny? Wypowiadają się na temat, o którym nie mają zielonego pojęcia. Krzywdzą w ten sposób tysiące par, które nie mogą mieć dzieci. Na dodatek nie potrafią tego porządnie umotywować. To jest na zasadzie: nie, bo nie. Irytują mnie takie postawy, taki sposób myślenia. Skoro to jest wbrew naturze, to czym jest podtrzymywanie życia staruszkowi, który bez aparatury po prostu by umarł. I po co sie szczepić na jakieś tam choroby, to przeciez też wbrew naturze.