platforma blogowa portalu
nowiny

Miałam nie pisać o polityce

Ale się nie da. Włazi mi ta polityka w życie drzwiami i oknami. Irytuje mnie, ale jednak dotyka. Dostałam rachunki za prąd, gaz. Wysokie. A politycy mówią, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Gdzie i kiedy – pytam.

Posłom dali podwyżkę o 400 zł. Mnie nikt nic za darmo dać nie chce. Jak nie zarobie, to nie mam. Pewnie, że też mogłabym zostać posłem i miałabym życie jak w Madrycie. Tylko nie stać mnie na kampanię reklamową. I nie chce mi się babrać w tym wszystkim. Pewnie dlatego, nie mam prawa narzekać. Bo w końcu ktoś ich wybrał. I mówienie, że to nie ja, nic nie da.

Nawet nie jestem wściekła. Jest mi smutno, żałośnie, ogarnia mnie bezsilność.  Patrzę na gęby w telewizorze, pełne banałów i frazesów i mam ochotę uciec z tego kraju.

Może na Malediwy?. Albo do królestwa Tonga. Poznałam kiedyś następcę tronu królestwa Tonga, może mnie przyjmą?

Sęk w tym, że kocham miejsce, w którym przyszło mi żyć. Mam tu rodzinę, rodzinny dom w Malawie z rozłożystym orzechem i żywopłotem. Malwy w ogródku i krzak aronii, którego nie ogołociłam z owoców, bo czasu nie było.

Szkoda, że ci, którzy nami rządzą, mają w nosie takich ludzi jak ja. Wielka szkoda.

Każdego ranka Wiktor za mną płacze

Moja córka ze swoja córka wyjechała do Dublina. Wprowadziła się najmłodsza córka z synkiem Wiktorem. Kazdego ranka Wiktor budzi mnie głosnym waleniem do drzwi. Cos tam gada po swojemu, ma prawie dwa latka i zaczyna mówić, a potem drze się w niebogłosy, bo ja wychodzę do pracy, a on zostaje.

Remont w domu prawie skończony, nowe podłogi, nowe ściany. Miał być spokój i błogostan, a jest … mniejsza o to.

Wiktor jest uroczy, biega za mna, gramy w piłkę, szalejemy na nowych panelach. Ciągle głośno w tym moim domu. Przynajmniej mam zajecie. Ale w Bieszczady bym pojechała. szkoda, że na razie to nierealne.

Jeszcze trzeba kuchnię i łazienkę wymalować.

Czytam “Bieszczadzkich zakapiorów”. Choć trochę wpadam w te bieszczadzkie klimaty. Wspominam moje spotkania z Jurkiem Dwatysięce, z Jurkiem Dobroczyńskim, Ilą. Ich już nie ma.

Ale jak tam wrócę, to może się spotkamy na drodze do Nasicznego.