platforma blogowa portalu
nowiny

Zalany weekend

Ale był fajny majowy, długi weekend. Lało jak z cebra. Byłam z rodziną w Dwerniku, w Bieszczadach. Dobrze, że w chacie jest kominek, to paliliśmy na całego.

Dzień wygladał tak: pobudka koło południa, obiad, palenie w kominku, kolacja, picie. Spać szliśmy dobrze po północy.

Kolejny dzień: patrz wyżej.

Kolejny dzień: patrz wyżej.

Kolejny dzień: musieliśmy wcześniej wstać i zjeść, bo wracaliśmy do domu.

W Rzeszowie – pada!

Niedziela – imieniny u mojej mamy. W Malawie. też padało.

Niedzielny wieczór spędziłam pod kołdrą, bo zimno było jak diabli.

Podsumowanie – dobrze, że ten weekend trwał tylko cztery dni, bo pewnie bym się utopiła. Pływać bowiem nie umiem.

Straty – wnuczka co kilkanaście minut wywracała się na bieszczadzkiej glebie, wskutek czego cztery pary spodni sa nie do doprania.

A tak ogólnie to było zajefajnie. Na kolejny długi weekend tez jedziemy w Bieszczady.

Natury nie oszukasz!