Wiktoria już po komunii
Wczoraj moja najstarsza wnuczka Wiktoria była u pierwszej komunii. W kościele Chrystusa Króla.
Wyglądała przecudnie.
Przejeta była i zdenerwowana okrutnie. Ale jakoś poszło.
Przyjecie rodzice zorganizowali jej w Domu Weselnym “Lisi kąt” w Chmielniku, bo mają maleńkie mieszkanie i trudno byłoby pomieścić 30 osób. Do Chmielnika niedaleko, więc problemu nie było.
Miejsce, gdzie stoi dom weselny urocze. Niby przy drodze, ale sala, gdzie było przyjecie jest z drugiej strony, ma ogromny taras z widokiem na małą rzeczkę.
Ten taras uratował nam życie. dzieci było sporo, więc szalały na tarasie do woli, a te najmniejsze spały w wózkach.
Bardzo dobra kuchnia (dawno nie jadłam takich dobrych śledzi w śmietanie, a sałatka grecka też palce lizać), miła, młoda obsługa.
Jest też fajne miejsce do robienia zdjęć. Nad strumykiem czerwony mostek, za mostkiem młody lasek i łąka pełna kwiecia i trawy. Wymarzony plener. Na tej łące Wiktoria pozowała do zdjęć. Jak je dostanę, to zamieszczę.
Wiktoria co prawda chciała iść na pizzę, bo na dole jest pizzernia, ale tylko dlatego, że dzieci jak mają zastawiony stół, to chcą akurat czegoś innego.
Pamietam, jak się urodziła, jak z kolegami z Wyborczej piliśmy jej zdrowie, a tu proszę, moja piękna wnusia już po komunii.
Teraz czeka mnie wesele najstarszej córki. W sobotę. Też w “Lisim kącie”.

