Jak zapamiętałam stan wojenny
28 lat temu, 13 grudnia, też była niedziela. jak dziś. Przed 9 rano obudził mnie krzyk córki: – Mama telewizor się zepsuł!
- Jak to się zepsuł – pomyślałam. – Przecież dopiero go kupiliśmy.
Ale telewizor rzeczywiście nie działał.
Potem to słynne przemówienie i słowa: Stan wojenny.
Miałam wtedy trójkę małych dzieci, najmłodsza córka miała trzy miesiące. Nigdy nie zapomnę przerażenia, które mnie wprost sparaliżowało. – Jak to, co to znaczy stan wojenny, będą strzelać, zabijać – myśl goniła myśl. Wszystkie były straszne.
Przez kilka dni nie wychodziłam z dziećmi z domu. Mąż poszedł do pracy, do teatru, ale teatry zamknięto. Siedzieliśmy w domu i zastanawialiśmy się , co dalej.
Pamiętam wyjazd do mamy na Wigilię. Wtedy zobaczyłam po raz pierwszy żołnierzy i milicjantów na rogatkach Rzeszowa. Mróz był straszny, więc stali przy piecykach na węgiel i grzali się.
Kilka lat później jechałam pociągiem do Warszawy. Chyba na Służewcu, ale tego pewna nie jestem, zobaczyłam długi, wysoki mur, a na nim napis: Generale Jaruzelski, historia ci to wszystko wybaczy. Ja nie. Gienio!
Podpisuję się pod Gieniem obiema rękami. Panie generale, ja panu też nie wybaczę.
Małgorzata


14 grudzień 2009 (Poniedziałek), godz. 20:24
Pamiętam, ale tak po dziecięcemu ten dzień. Mnie przeraził … proboszcz w kościele tego ranka a nie Jaruzelski:) Poszedłem z matką do kościoła a tam ksiądz,który zresztą jeszcze długie lata po stanie wojennym słynął z politykowania ambonowego grzmiał o wojnie. A mi wojna kojarzyła się nieciekawie bo oglądałem 4 pancernych i oprócz perypetii bohaterów widziałem zburzone domy, strzelanie itd…Bałem się, że zaraz wjadą czołgi i będzie ta wojna u mnie:) A Jaruzelski w TV…nie bardzo wiedziałem o czym on gada. Potem jeszcze był strach, kiedy jechaliśmy na wigilię i trzeba było zdążyć przed godziną milicyjną. Pamiętam jakąś taką pustkę i ciszę. I spory dorosłych przy stole, bo wujek był milicjantem. Potem stopniowo wszystko normalniało wprost proporcjonalnie do wydłużania się programu telewizyjnego w jedynym kanale. A co do samego stanu wojennego, to nie mam jednoznacznego zdania. W kontekście jego Ofiar był złem. Co do jego znaczenia w sensie zmian po nim, niewątpliwie był przełomem. Wzmocnił po obu stronach barykady zawziętość, jakąś niebywałą determinację i wolę walki, dzięki której żyjemy w wolnej Polsce.
14 grudzień 2009 (Poniedziałek), godz. 20:45
Jeszcze jedno; pamiętajmy, że gdy obradował Okrągły Stół, mur berliński stał mocno, a o rozpadzie Związku Radzieckiego nie było mowy. I że gdyby nie Jaruzelski, nie doszłoby do tego wydarzenia. Szmajdziński trafnie powiedział, że komunizm w Polsce nie został obalony ale rozwiązany za porozumieniem stron… I to zasługa generała, i to zasługa Wałęsy i innych. Może to trzeba rozdzielać w ocenie Jaruzelskiego: stan wojenny i Okrągły Stół. Łatwo dziś te wydarzenia się miesza w jednym worku jak w słynnej kiedyś maszynie losującej totalizatora sportowego:)I potem wychodzą takie zgeneralizowane(sic!)spłycone opinie tych wszystkich lat i faktów – od stanu wojennego do okrągłego stołu.
15 grudzień 2009 (Wtorek), godz. 23:24
po stanie wojennym gospodarka stała w miejscu prawie 10 lat!!!! do planu Balcerowicza -to nas rozłożyło na łopatki-a ludzie mają pretensje do rządzących – wygrzebiemy się z własnego bagna jak obliczono za 15-20 lat
16 grudzień 2009 (Środa), godz. 13:52
A ja go wolę nie pamiętać:(
23 grudzień 2009 (Środa), godz. 12:26
Rozumiem że jesteśmy przed Wigilią i Świętami, ale jakiś mały felieton to mogłabyś napisać
1 styczeń 2010 (Piątek), godz. 19:00
“Nie wybaczę”… a za chwile będzię pani pisać o świętach i wogole. Co za hipokryzja.
4 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 16:22
Dlaczego hipokryzja/ Nie rozumiem. Co jest złego w tym, że piszę o stanie wojennym, a potem o świętach. Pani tok myślenia idzie chyba w tym kierunku, że jak się pisze o wypadkach, to o np. miłości nie wolno. Nonsens. Moje życie składa się z wielu płaszczyzn, dlatego piszę o różnych rzeczach. Hipokryzji tu nie widzę. Pozdrawiam
7 styczeń 2010 (Czwartek), godz. 13:32
Pani mfron, pani Magdzie chodziło o to, że Pani nie jest w stanie wybaczyć Jaruzelskiemu, a tu zaraz o świętach pewnie Pani napisze, że sie bratać będziemy i że to tak fajnie sobie przewiny pozapominać, no i że jako katoliczce zapewne nie wypada Pani nie wybaczać itp…
Nie chodzi pewnie o spójność tematyczną bloga