platforma blogowa portalu
nowiny

Jak zapamiętałam stan wojenny

28 lat temu, 13 grudnia, też była niedziela. jak dziś. Przed 9 rano obudził mnie krzyk córki: – Mama telewizor się zepsuł!

- Jak to się zepsuł – pomyślałam. – Przecież dopiero go kupiliśmy.

Ale telewizor rzeczywiście nie działał.

Potem to słynne przemówienie i słowa: Stan wojenny.

Miałam wtedy trójkę małych dzieci, najmłodsza córka miała trzy miesiące. Nigdy nie zapomnę przerażenia, które mnie wprost sparaliżowało. – Jak to, co to znaczy stan wojenny, będą strzelać, zabijać – myśl goniła myśl. Wszystkie były straszne.

Przez kilka dni nie wychodziłam z dziećmi z domu. Mąż poszedł do pracy, do teatru, ale teatry zamknięto. Siedzieliśmy w domu i zastanawialiśmy się , co dalej.

Pamiętam wyjazd do mamy na Wigilię. Wtedy zobaczyłam po raz pierwszy żołnierzy i milicjantów na rogatkach Rzeszowa. Mróz był straszny, więc stali przy piecykach na węgiel i grzali się.

Kilka lat później jechałam pociągiem do Warszawy. Chyba na Służewcu, ale tego pewna nie jestem, zobaczyłam długi, wysoki mur, a na nim napis: Generale Jaruzelski, historia ci to wszystko wybaczy. Ja nie. Gienio!

Podpisuję się pod Gieniem obiema rękami. Panie generale, ja panu też nie wybaczę.

Małgorzata

Komentarze (8) do “Jak zapamiętałam stan wojenny”

  1. barakobamik napisał(a):

    Pamiętam, ale tak po dziecięcemu ten dzień. Mnie przeraził … proboszcz w kościele tego ranka a nie Jaruzelski:) Poszedłem z matką do kościoła a tam ksiądz,który zresztą jeszcze długie lata po stanie wojennym słynął z politykowania ambonowego grzmiał o wojnie. A mi wojna kojarzyła się nieciekawie bo oglądałem 4 pancernych i oprócz perypetii bohaterów widziałem zburzone domy, strzelanie itd…Bałem się, że zaraz wjadą czołgi i będzie ta wojna u mnie:) A Jaruzelski w TV…nie bardzo wiedziałem o czym on gada. Potem jeszcze był strach, kiedy jechaliśmy na wigilię i trzeba było zdążyć przed godziną milicyjną. Pamiętam jakąś taką pustkę i ciszę. I spory dorosłych przy stole, bo wujek był milicjantem. Potem stopniowo wszystko normalniało wprost proporcjonalnie do wydłużania się programu telewizyjnego w jedynym kanale. A co do samego stanu wojennego, to nie mam jednoznacznego zdania. W kontekście jego Ofiar był złem. Co do jego znaczenia w sensie zmian po nim, niewątpliwie był przełomem. Wzmocnił po obu stronach barykady zawziętość, jakąś niebywałą determinację i wolę walki, dzięki której żyjemy w wolnej Polsce.

  2. barakobamik napisał(a):

    Jeszcze jedno; pamiętajmy, że gdy obradował Okrągły Stół, mur berliński stał mocno, a o rozpadzie Związku Radzieckiego nie było mowy. I że gdyby nie Jaruzelski, nie doszłoby do tego wydarzenia. Szmajdziński trafnie powiedział, że komunizm w Polsce nie został obalony ale rozwiązany za porozumieniem stron… I to zasługa generała, i to zasługa Wałęsy i innych. Może to trzeba rozdzielać w ocenie Jaruzelskiego: stan wojenny i Okrągły Stół. Łatwo dziś te wydarzenia się miesza w jednym worku jak w słynnej kiedyś maszynie losującej totalizatora sportowego:)I potem wychodzą takie zgeneralizowane(sic!)spłycone opinie tych wszystkich lat i faktów – od stanu wojennego do okrągłego stołu.

  3. janles62 napisał(a):

    po stanie wojennym gospodarka stała w miejscu prawie 10 lat!!!! do planu Balcerowicza -to nas rozłożyło na łopatki-a ludzie mają pretensje do rządzących – wygrzebiemy się z własnego bagna jak obliczono za 15-20 lat

  4. mala napisał(a):

    A ja go wolę nie pamiętać:(

  5. mala napisał(a):

    Rozumiem że jesteśmy przed Wigilią i Świętami, ale jakiś mały felieton to mogłabyś napisać :)

  6. Magda napisał(a):

    “Nie wybaczę”… a za chwile będzię pani pisać o świętach i wogole. Co za hipokryzja.

  7. mfron napisał(a):

    Dlaczego hipokryzja/ Nie rozumiem. Co jest złego w tym, że piszę o stanie wojennym, a potem o świętach. Pani tok myślenia idzie chyba w tym kierunku, że jak się pisze o wypadkach, to o np. miłości nie wolno. Nonsens. Moje życie składa się z wielu płaszczyzn, dlatego piszę o różnych rzeczach. Hipokryzji tu nie widzę. Pozdrawiam

  8. emilia napisał(a):

    Pani mfron, pani Magdzie chodziło o to, że Pani nie jest w stanie wybaczyć Jaruzelskiemu, a tu zaraz o świętach pewnie Pani napisze, że sie bratać będziemy i że to tak fajnie sobie przewiny pozapominać, no i że jako katoliczce zapewne nie wypada Pani nie wybaczać itp…
    Nie chodzi pewnie o spójność tematyczną bloga

Zostaw komentarz