platforma blogowa portalu
nowiny

Wieczorem śpiewamy kolędy. Ja z wnuczką

Ja i WiktoruaOd trzech lat, zawsze w styczniu, aktorzy z Maski i dziennikarze śpiewają kolędy. Koncert jest dedykowany dzieciom z Domu Dziecka w Strzyżowie.

W tym roku śpiewa ze mną Wiktoria, moja najstarsza wnuczka. Z Nowin bedę ja i Andrzej Plęs.

Koncert jest dzisiaj o 19 w Teatrze Maska. Zapraszamy.

Margola i Wiktoria

Babciu, widziałam Feela!

W niedzielę na rzeszowskim Rynku, w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wystapił bliżej mi nieznany zespól Feel.

Moje dzieci i ich dzieci, czyli moje wnuki, w tym 6-letnia Natalia pojechały na koncert.

Wrócili późno. Natalia spała. Położyli ją do łóżka, ale po kilku minutach wstała, weszła do mojego pokoju i z ogromym przejęciem zakomunikowała: Babciu, widziałam Feele!

Jej rozradowana buzia mówiła sama za siebie.

Pewnie, gdybym w czasach mojego dzieciństwa zobaczyła Połomskiego, też bym tak zareagowała.

Każdy ma jakiegoś swojego idola z dzieciństwa.

Pewnie to dobrze, tylko ci idole jacyś tacy coraz mniej…

Mniejsza z tym.

Na ten Nowy Rok

Wszystkiego, co piękne, dobre i szlachetne! Dni spokojnych i bez chorób. Pieniędzy na tyle, żeby na życie starczyło, ale nie aż tak dużo, żeby zmieniły charakter i postępowanie.

Nowy Rok, nowe nadzieje.

Że palenie rzucę -  wiem, że nie rzucę!

Że bedę częściej odwiedzać mamę – postaram się.

Że zrobię w końcu porządek w piwnicy – nie zrobię, poproszę zięcia – on zrobi.

I jeszcze kilkanaście takich “że”.

Co roku obiecuję sobie, że nic nie będę sobie obiecywać. A potem samo jakoś tak przychodzi.

Życzę moim Czytelnikom, żeby ich obietnice zostały spełnione.

Pozamieniajmy się w owieczki. Choć na chwilę!

Aby się wszystkie trudne sprawy

Porozkręcały jak supełki,

Własne ambicje i urazy

Zaczęły śmieszyć jak kukiełki.

 

I aby w nas złośliwe jędze

Pozamieniały się w owieczki,

A w oczach mądre łzy stanęły

Jak na choince barwne świeczki.

Te słowa księdza Jana Twardowskiego dedykuję Wszystkim, którzy mnie czytają.  Wszystkiego, co dobre życzę.

Margola

Jak zapamiętałam stan wojenny

28 lat temu, 13 grudnia, też była niedziela. jak dziś. Przed 9 rano obudził mnie krzyk córki: – Mama telewizor się zepsuł!

- Jak to się zepsuł – pomyślałam. – Przecież dopiero go kupiliśmy.

Ale telewizor rzeczywiście nie działał.

Potem to słynne przemówienie i słowa: Stan wojenny.

Miałam wtedy trójkę małych dzieci, najmłodsza córka miała trzy miesiące. Nigdy nie zapomnę przerażenia, które mnie wprost sparaliżowało. – Jak to, co to znaczy stan wojenny, będą strzelać, zabijać – myśl goniła myśl. Wszystkie były straszne.

Przez kilka dni nie wychodziłam z dziećmi z domu. Mąż poszedł do pracy, do teatru, ale teatry zamknięto. Siedzieliśmy w domu i zastanawialiśmy się , co dalej.

Pamiętam wyjazd do mamy na Wigilię. Wtedy zobaczyłam po raz pierwszy żołnierzy i milicjantów na rogatkach Rzeszowa. Mróz był straszny, więc stali przy piecykach na węgiel i grzali się.

Kilka lat później jechałam pociągiem do Warszawy. Chyba na Służewcu, ale tego pewna nie jestem, zobaczyłam długi, wysoki mur, a na nim napis: Generale Jaruzelski, historia ci to wszystko wybaczy. Ja nie. Gienio!

Podpisuję się pod Gieniem obiema rękami. Panie generale, ja panu też nie wybaczę.

Małgorzata

Mikołaj z wnukami

Natalia i Wiktor

Natalia i Wiktor

Rayan i Wiktoria

Rayan i Wiktoria

Zabrałam czwórkę moich wnuków do teatru lalek na spektakl. Wiktoria i Natalia chodzą ze mną na premiery od kilku lat. Wiktor był już raz w teatrze. Natomiast po raz pierwszy poszedł Rayan. Ma dopiero 2 i pół roku, więc troche się bałam jego reakcji.

Na poczatku wyglądał na przestraszonego. Przytulił się do mnie i zasnął. Obudził się na oklaskach i też zaczął klaskać. W tym czasie Wiktor krzyczał “gorzko”.

- Co jest u licha! – pomyśłałam

I nagle mnie olśniłó. Był niedawno na weselu, ludzie klaskali i wołali “gorzko”. Skojarzyło mu się po prostu.

Po spektaklu poszlismy do McDonald’s. Rozrabiali obaj moi wnukowie jak, a mniejsza o to. Wiktoria usiłowała ich opanować, ale bezskutecznie. – Babciu, oni się gonią i walczą na słomki! – to Wiktoria.

- Udawaj, że ich nie znamy – to ja.

Ale reasumując – wnuki mam cudowne, wieczór spędzilismy uroczy. Mniejsza o to, ile mi ubyło z konta.

Babcia Margola

Rzeszów też piękny jest

Minął kolejny szalony tydzień, pełen zdarzeń i wydarzeń. Nie było czasu pisać. Jedna córka zmieniała mieszkanie, druga meble. Bałagan w domu niesamowity.

Teraz remontujemy łazienke, to znaczy remontuje zięć z synem. Jakieś szpachlowanie, cokolwiek to znaczy, jakieś mycie ścian, malowanie grzejników. Znowu bałagan. Wszędzie pełno pyłu. Meble wyniesione, kurzy się w całym domu.

Dzisiaj będzie sprzątanie.

Byłam w ostatni weekend w Sandomierzu. Piękne miasto. Wieczorny spacer uliczkami wycisza, uspokaja, daje pozytywną energię.

Posprzątam i pójdę pospacerować. W końcu Rzeszów też jest piękny.

Wszechobecne komórki

Jadę autobusem do pracy. Obok mnie stoi młoda dziewczyna. Dzwoni jej telefon. Dziewczyna odbiera. Rozmawia. Informuje swojego rozmówce, że ma zamiar jechać do Krakowa, ale kasy nie ma. Ojciec jej co prawda obiecał, ale nie wie, czy da. Ojciec, jak mówi, czasami obiecuje, a potem nie daje.

Ledwo skończyła rozmowe, dzwoni kolejny telefon. Tym razem młody chłopak informuje kumpla, że ku..a był na piwie ze znajomymi i ku..a ktoś mu zaj…ł  kurtkę z szatni. Teraz ma problem, bo zima idzie i nie będzie miał w czym chodzić. Potem jeszcze starszy pan krzyczy do swojego telefonu, że już jedzie, niech córka poczeka.

Odruchowo sięgam do kieszeni i wyciszam swój telefon.

Boże! Kto wynazazł to piekielne urządzenie. Wiem, że żyć się już bez tego nie da, ale czy ja muszę wysłuchiwać wiadomości o ludziach, którzy mnie nic nie obchodzą?

Ludzie litości, ściszajcie te komórki w miejscach publicznych, albo mówcie ciszej.

Ale tydzień!

Miałam oststni tydzień taki, że hej. Wnuczka Natalia poszła do zerówki, do szkoły. Zamieszania było co niemiara.

W ubiegłą sobotę najmłodsza córka wyszła za mąż.  Emocje, przygotowania, bieganina, goście.

Dzisiaj zięć wyjeżdża do pracy na klika miesięcy.

Miałam jechać w Bieszczady, ale nie da rady.

Świętujemy 60 lecie Nowin.

W tym tygodniu chyba już wystarczy.

Wnuki wróciły z Bułgarii

Moje wnuki Wiktoria i Rayan razem z rodzicami spędzały wakacje w Bułgarii.

Wróciły zadowolone i opalone, co widać na załączonym obrazku.Moje wnuki: Wiktoria i Rayanek