platforma blogowa portalu
nowiny

Pani Henryko, jest pani Wielka

Oglądałam wczoraj transmisję obchodów święta Solidarności.

Widziałam i słyszałam wystąpienie pani Henryki Krzywonos, legendy strajków sprzed 30 lat.

Zaimponowała mi ta kobieta. Nie dziwię sie, że dzisiaj od rana jest bohaterką wszystkich internetowych portali, a gazety piszą o Niej na pierwszych stronach.

Powiedziała to, co ja też myślę.

Należałam kiedyś do Solidarności. Dzisiaj wstyd mi za tych, którzy nawet w stoczni nie byli, a teraz opowiadają bzdury.

Wstyd. I żal, że można było zniszczyć coś tak pięknego.

Panie prezesie, powtórzę za panią Krzywonos, niech pan nie skłóca narodu.

Bo to panu na dobre nie wyjdzie.

Dzieci się wyprowadziły

Najstarsza córka z mężem i dziećmi wyprowadziła się  ”na swoje”. Zostałam sama z dorosłym synem.

Myślałam, że nareszcie odpocznę od krzyku dzieci, walenia w ścianę (Nadia tak robiła, jak sie jej w łóżeczku nudziło), ale, gdzie tam.

Zaczynam za tym tęsknić.

Pewnie się z czasem przyzwyczaję, tym bardziej, że przecież mnie odwiedzają.

Takie zycie. Idę sprzątać.

To Natalia, moja wnuczka.

Co oni robią z tym krzyżem?

Oglądałam wczoraj wesoły festyn obok krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Ludzie śpiewali, skandowali, poprzebierani jak na zabawę. Ludzi było dużo, bardzo dużo.

Pewnie, gdybym była w Warszawie też bym poszła.

Smutna refleksja mnie naszła, gdy to oglądałam.  I nurtujace pytanie: Dokąd to wszystko prowadzi? Kto to w końcu przetnie?

Nie jestem zwolenniczką krzyża przed Pałacem. Mam dosyć robienia sobie festynu przed krzyżem z jednej strony i protestu, groteskowego protestu, z drugiej.

Może w końcu Kościół zajmie stanowisko i zrobi z tym porządek. I nie przekonuje mnie argumentacja, że to nie jest sprawa Kościoła. Jeżeli krzyż nie jest sprawą Kościoła, to ja się pytam, co jest?

Bo w przypadku bardzo osobistych spraw dotyczących aborcji, in vitro, małżeństw partnerskich, czy praw mniejszości seksualnych, które moim zdaniem nie dotyczą Kościoła, głos zabierają i to głośno.

A w przypadku największego symbolu chrześcijaństwa – To nie nasza sprawa.

Rząd i Prezydent też nie lepsi – można to było załatwić inaczej i nie dopuszczać do takiej kompromitacji Państwa, Rządu, Kościoła i tych, którzy bronią krzyża. Choć oni najmniej tu zawinili, ich przecież prowadzi Ojciec dyrektor. A ten zawsze ma rację. I wszystko wie. Nie ma tylko odwagi, żeby podejść do tych ludzi i porozmawiać.

Zresztą, poza mediami, nikt nie ma.

Koniec z polityką, teraz będzie ksiądz chroboszcz

To jest właśnie Oli

Jeden raz napisałam coś o polityce i natychmiast rzucili się na mnie sympatycy jedynej słusznej opcji i odsądzili mnie od czci i wiary.

Na nic się zdały tłumaczenia, że każdy ma prawo wyrażać swoje opinie i poglądy, że inni powinni to prawo uszanowacć nawet jeżeli się nie zgadzają, itp. Nic to nie dało.

Dlatego wracam do życiowych tematów, do rodziny i przyjaciół.

Byłam ostatnio w Dwerniku, w Bieszczadach. Nie byłam tam ponad pół roku, więc byłam mile zaskoczona tym, że Olivier, wnuk mojej przyjaciółki Doroty, tak dużo mówi. Ma 3 latka. Jest słodki.

Oto przykład naszych rozmów:

Siedzimy na tarsie, widać drogę, która prowadzi przez wieś. Drogą przejechało eleganckie auto. Znam tam wszystkich, znam ich samochody, ale takiego jeszcze nie widziałam.

- Kto to jechał? – pytam Oliego.

- To ksiądz chroboszcz – odpowiada.

- Kto?

- Ksiądz chrobosz!

Mało nie posikałam się ze smiechu. Chodziło oczywiście o miejscowego proboszcza.

Dzieci cudnie przekręcają słowa.

Mój wnuk Wiktor nie mówił Baba Jaga, tylko Baja Baga. Teraz już mówi poprawnie i wkurza się, gdy mu to przypominam.

Trzeba to zapisywać, bo ulata – jak mówi moja przyjaciółka.

Pozdrawiam gorąco z gorącego Rzeszowa cały Dwernik!

Do zobaczenia!

Koniec z polityką miłości

Miałam nie pisać o polityce, ale po wczorajszym programie Moniki Olejnik “Kropka nad i”, gdzie gościem był Joachim Brudziński z PiS, po prostu mnie szlag trafił.

Tyle jadu, buty, arogancji i zwykłego chamstwa i kłamstwa dawno nie zaobserwowałam. Tym wystąpieniem, moim zdaniem, dał wyraźny znak, że polityka miłości to już przeszłość

Znam polityków PiS, których cenię i szanuję, bo są normalni. Ale polityki w wykonaniu Brudzińskiego, pełnej pomówień, insynuacji i niedomówień po prostu nie akceptuję.

Nie zgadzam się, żeby o ofiarach katastrofy smoleńskiej mówiono: męczennicy, którzy polegli.

Poległ na wojnie brat mojej mamy i nawet nie wiadomo, gdzie jest pochowany.

Wydaje mi się, że będziemy mieli polityczny cyrk, próbę wykorzystania tragedii smoleńskiej do politycznych celów małych ludzi.

Nie dajmy się zwariować, bo właśnie o to niektórym chodzi.

A politycy PO też nie lepsi. Po co dają się wciągać w dyskusje z osobami, z którymi dyskutować sie nie da. No, po co?

Lepiej zamilknąć!

Polański wolny

Śledzilam historię zatrzymania Romana Polańskiego. Znam Jego twórczość, cenię jako reżysera. Nie oceniam Jego postępku sprzed lat. Bo truddno to dzisiaj ocenić.

Cieszę się, że Go uwolniono.

Z jednego powodu. Że skończyl się koszmar Jego rodziny – dzieci i żony.

Nie interesuja mnie argumenty Jego przeciwników, że popelnil przestepstwo. Popelnil. Żalowal, ofiara Mu wybaczyla.

Dorze, że ta historia tak się kończy.

Moi faworyci Hiszpanie wygrali!

Dawno tak sie nie cieszyłam z sukcesu innych, jak wczoraj.

Hiszpania wygrała, moim zdaniem zasłużenie, z Holendrami. Żal mi Holendrów, bo mam w tej nacji przyjaciół, fajnych ludzi, którzy osiedli w Bieszczadach, ale to nie zmienia faktu, że wczoraj Hiszpanie byli lepsi.

My Polacy nie lubimy, gdy inni są od nas lepsi. Ale w sytuacji, gdy my nawet nie możemy marzyć o udziale w mistrzostwach Grenlandii, jeżeli takowe są, trudno nie cieszyć się z sukcesu Hiszpanów.

Ja się cieszę. Byłam w Hiszpanii kilka razy, poznałam wielu sympatycznych ludzi, w tym jednego cholernie przystojnego, ale to już nie do publikacji.

Hiszpania w finale! Cieszę się!

Nie jestem kibicem i nie oglądam regularnie mistrzostw. Ale wczorajszy mecz obejrzalam.

Emocji bylo co niemiara. Kibicowalam Hiszpanii. Nerwy straszne i zszargane pod koniec meczu.

Ale na szczęście to Hiszpanie weszli do finalu.

Brawo!

Będe im w tym finale kibicować.

Szkoda tylko, że to nie Polacy dostarczyli tych emocji.

Kiedyś znalam nazwiska wszystkich  reprezentantów Polski.

Może jeszcze doczekam takich czasów, że znowu będę chciala je znać.

Może.

Oj, babko, babko!

Nie pisałam długo na blogu i w końcu jakiś mój Czytelnik napisał do mnie, że coś się opuściłam. A właściwie to napisał: Oj, babko. Długo myślicie.

Więc się poprawiam.

Nie pisałam, bo najpierw pojechałam, na prawie cały maj, w Bieszczady, na urlop. Prawie cały czas padało, ale wypoczęłam, bo wiosna w Bieszczadach jest cudna. I towarzystwo było znakomite.

Potem miałam urodziny i imieniny. Trzeba było świętować.

A zaraz potem, koniec roku, wnuki, dzieci. Kołowrót na maxa.

Potem wybory, kampania. Urwanie łba.

Ale już jestem, jak to mówi młodzież ogarnięta. I wracam do pisania.

Zazdroszczę Im takiego małżeństwa

Minął szok po śmierci prezydenckiej pary i delegacji lecącej do Katynia.

Moge powiedzieć tylko tyle, że Państwu Kaczyńskim zazdrościłam i zazdroszczę tego, że udało im się stworzyć dobre małżeństwo. Było widać, że sie kochają. Było widać troskę pani Marii o męża i troskę pana Lecha o żonę.

Razem żyli, razem odeszli.

Smutne i piękne.