platforma blogowa portalu
nowiny

Wrzaski w cieniu katastrofy

Emocje po obchodach rocznicy tragicznej katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem juz trochę opadły, ale nadal trwa dyskusja.

Kto z kim powinien obchodzic, kto komu powinien ustąpić, kto koło kogo przeszedł w milczeniu.

Z roczncy tragedii narodowej zrobił sie jarmark.

Prezes jedynie słusznej partii, a zresztą wszyscy słyszeli, co powiedział, każdy zinterpretuje to inaczej.

Mnie sie to nie podobało.

Zabrakło w tym wszystkim spokoju, ciszy, przezywania.

Widziałam w jakiejś stacji ojca jednej z młodych stewardess, który stał przy Jej grobie i głaskał kamień. Usiłował ukryć łzy.

Taki smutny, zgaszony człowiek, który z bólem sobie nie radzi, ale nie chce go też wystawiać na widok innych oczu.

Może tak powinno przeżywać sie żałobę. Tylko chyba nie każdy umie.

 

Jak piszę – to źle, jak nie piszę – też niedobrze

Dostało mi się od moich fanów za Wałęsę. Że jestem nieobiektywna, że faktów historycznych nie znam, że taka kucharka czy krawcowa jak ja nie powinna wcale pisać.

Krawcową nie jestem, guzik owszem przyszyję, ale już jak by trzeba było kiecke czy spodnie – to nie.

Kucharką też nie jestem, z zawodu, bo gotuję podobno bardzo dobrze. Trzech moich zięciów tak twierdzi, no chyba, że chcą się teściowej podlizać.

Moi komentatorzy na tym blogu zapewne tak zaraz napiszą.

Bolą czasami takie głupie, nieprzemyślane, złośliwe, a czasem nawet chamskie wpisy. Bolą, bo potrafimy oceniać, nie znając osoby.

Ale tak działa blog, ja nie jestem anonimowa, inni tak. Więc to wykorzystują.

Ale piszą też tacy, którzy czytają ze zrozumieniem i proszą o kolejne wpisy.

Więc pisze.

Do roboty krytycy mojej osoby. Do roboty!

 

 

Znowu się czepiają prezydenta Wałęsy

Po raz kolejny, jedyna słuszna gazeta w kraju, szkaluje prezydenta Lecha Wałęsę.

Cały swiat go ceni i podziwia, tylko we własnym kraju wciąż ktoś na niego pluje.

Obrzydliwe.

Lech Wałęsa, w czasie gdy był prezydentem, niejednokrotnie mocno mnie wkurzył, ale cenie go za jego działalnośc, odwage, za to, że poprowadził nas do wolności.

Być może brzmi to patetyczne, ale tak było.

A mali ludzie, którym nie w smak to, że zwykły robotnik wyrósł na bohatera, ciagle doszukują sie nie wiadomo czego.

Wstyd.

Nie o taką Polskę walczył Lech Wałęsa i jemu podobni.

 

Dzis tłusty czwartek

Tłusty czwartek, przypadający właśnie dzisiaj, rozpoczyna ostatni, lecz zarazem najhuczniejszy tydzień karnawałowych szaleństw. A jak tłusty czwartek, to wiadomo, pączki.

Tłusty czwartek, to zgodnie ze starym polskim przysłowiem: „Powiedział nam Bartek, że dziś tłusty czwartek, myśmy uwierzyli, pączków nasmażyli”, jak i staropolskim zwyczajem, dzień, w którym możemy dać upust łakomstwu i do syta najeść się pączków i faworków. I skwapliwie z tego korzystamy, usprawiedliwiając się, że przecież tradycja.

Tłusty czwartek od wieków upływał na jedzeniu i piciu. Na stołach nie mogło zabraknąć przede wszystkim smażonych na tłuszczu słodkich racuchów, chrustów i pączków. Podawano też kaszę i kapustę ze skwarkami, tłuste mięsa i suto okraszane słoniną pierogi.

 

Zwyczaj ten przetrwał do dziś. Co roku w tłusty czwartek w całej Polsce smaży się miliony pączków, a przed cukierniami ustawiają się długie kolejki.

Jeżeli nie uda nam się kupić pączków, można je usmażyć w domu.

Oto nieskomplikowany przepis: Składniki: 60 dag mąki, 15 dag cukru, 15 dag masła, 6 jaj, 0,25 l mleka, 5 dag drożdży, szczypta soli, cukier puder do posypania, olej do smażenia, marmolada, ok. ½ kg do nadzienia

Wykonanie: Wziąć 1/3 mąki, mleka i drożdży i zrobić rozczyn. Poczekać, jak wyrośnie. Dodać jajka, cukier, resztę mąki, sól i stopione masło. Wyrobić ciasto. Poczekać, aż wyrośnie, formować kule, do środka wkładać marmoladę. Znowu poczekać, aż podrosną. Potem smażyć na gorącym oleju. Posypać pudrem. Smacznego!

Ja już jednego dzisiaj zjadłam. Piec nie będę, kupię, jak tradycja to tradycja.

Jest zima, musi być zimno

Na dworze mróz, wychodzić się nie chce, ani do pracy, ani z pracy.

A to podobno jeszcze nie koniec, zima ma nam dać jeszcze do wiwatu. Pocieszam się tylko tym, że np. w Bieszczadach, u mojej przyjaciółki mrozy dochodziły do minus 34 stopni.

Psy się łamią na zakrętach to znaczy, że dobrze nie jest – mawiają Eskimosi, a u nich temperatury o dwa razy niższe niż u nas.

Córka dzwoniła z Paryża i mówi, że wszyscy chodzą w kożuchach, opatuleni. Pytam, ile tm jest stopni. Ona, że minus 10.

To może niech do nas przyjadą, zobaczą, co to zima.

Bo jak mawiał klasyk z Misia: Zima jest, musi być zimno.

Oby do wiosny.

 

Maria Czubaszek rozpętała burzę

W TVN w programie Kulisy sławy Maria Czubaszek powiedziała, że dzieci nie lubi, i że miała dwie skrobanki.

Na internetowych forach rozpętała się burza. Cała masa komentarzy, a niektóre tak obrzydliwe, że czytać się nie da.

Pani Maria zapewne się tym nie przejmuje, bo z natury mało ja obchodzi, co inni wypisuja na jej temat.

Ale te wpisy pokazuja jacy mu jestesmy zakłamani.

Ileś tam tysięcy aborcji dokonują polskie kobiety w zagranicznych klinikach i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Bo po cichu i nie mówia o tym.

Zakłamanie totalne.

A tak na marginesie, właśnie kończę czytać książkę wywiad o pani Marii Czubaszek.

Rewelacyjna. Polecam.

 

Pani Danuta Wałęsowa i jej książka

Trochę się pochorowałam. Miałam anginę i musiałam leżeć.

Miałam czas na czytanie. Nadrobiłam zaległości. Czytałam głównie współczesne powieści dla kobiet, takie lekkie, łatwe i przyjemne. Szybko się czyta i szybko zapomina.

Ale przeczytałam też książkę pani Danuty Wałęsowej – Marzenia i tajemnice.

Polecam, warto przeczytać.

Wiedziałam, jak każdy w tym kraju, że pani Danuta to żona Lecha Wałęśy, człowieka-legendy, prezydenta, szefa Solidarności.

Ale jakoś nigdy nie przyglądałam sie jej poczynaniom. Była i tyle.

Ta książka pokazała mi kobietę niezłomną, oddaną rodzinie, wierną swoim pogladom i zasadom.

I bardzo samotną.

Bez ogródek pisze pani Danuta o swoim życiu, o ciężkich chwilach, gdy praktycznie sama wychowywała 8 dzieci.

Warto przeczytać przemyslenia pani prezydentowej.

Może wtedy na wiele spraw spojrzymy inaczej.

Serca sercom – koncert dziennikarzy i aktorów

Koncert aktorów i dziennikarzy – zebraliśmy trzy i pól tysiąca złotych.

Brałam udział w tym koncercie, ale niestety ze śpiewu nic nie wyszło, bo mnie chrypa dopadła. Ale zastąpiła mnie wnuczka Wiktoria i wszystko poszło świetnie.

Pieniądze przekazane zostaną wychowankom Domu Dziecka w Strzyżowie, dla których takie charytatywne koncerty kolęd organizujemy od 6 lat.

W tym roku zaśpiewaliśmy kolędy na rockowo, a wszystkie aranżacje przygotował i wspólnie zakolędował z nami zespół ViR.

W koncercie udział brali moi koledzy dziennikarze: Marek Bluj, Marysia Kornaga, Marek Pękala, Marcin Pawlak, Ilona Małek, Bozena Kwasnowska-Krok, Ania Leśniewska, Adam Głaczyński, Piotr Socha, Grzesiek Łukasiewicz, Beata Wolańska, a także moi koledzy z teatru lalek: Monika Szela, Kamila Olszewska, Jadzia Domka, Henek Hryniewiecki, Piotrek Pańczak, Andrzej Piecuch, Kamil Dobrowolski.

Śpiewał także Krzysiek Delikat z żoną i dzieci naszych wykonawców.

A wszystko przy ostrej rockowej aranżacji kolęd, która przygotował rzeszowski zespół VIR z solista Mariuszem Długoszem.

Czeka mnie romansowy rok

Przeczytałam jakis horoskop. Jestem spod znaku Blixniąt.

Dobry znak, tylko ludzie spod niego roztrzepani, niestali w uczuciach, choć z drugiej strony inteligentni i dowcipni.

Tak przynajmniej wyczytałam w antycznych horoskopach.

Ale wracam do tematu. Co mnie czeka w przyszłym roku.

Wrdług horoskopu z Internetu bede nieustannie romanowac. No, niby mi wolno, bo jestem wolna, ale żeby tak cały rok.

Może sie nie sprawdzi.

Niby nie wierzę w te horoskopy, ale …

 

Wesołych Świąt

A ja wam przyjaciele choć jeszcze nie święta,

składam sercem te życzenia niech płynie kolęda.

Niech się oczy wasze śmieją i serce raduje,

a miłości moi mili nigdy nie brakuje.

 

Margola z serdecznościami się kłania.

Choć jakoś nie ma we mnie świątecznej atmosfery. Patrzę na zabieganych ludzi, upychających do toreb kolejne rzeczy i zastanawiam się, czy tak to powinno wyglądać.

Skupiamy się głównie na tym, co materialne.

Ale to chyba tak musi być.

Radosnych Świąt raz jeszcze.